tutaj jesteś: Strona główna / Wydarzenia / Archiwum 2000 / Rynek trzeba budować

Aktualności

Rynek trzeba budować

(2000-12-20)
Łazienka

Jak powstała marka Koło?
Na początku lat 90, kiedy Sanitec wchodził do Polski, koncepcja władz koncernu była ostrożna: mieliśmy produkować w Kole tanią ceramikę na rynek niemiecki. Sprzedaż w kraju uznawano za sprawę drugoplanową. Nie wierzono, że rynek polski będzie się aż tak szybko rozwijał.
Również nikt z nas, zatrudnionych przez Sanitec Polaków, nie podejrzewał tak burzliwego rozwoju wydarzeń na rynku. W dodatku zakład w Kole, stając się częścią Sanitecu, musiał zmodernizować produkcję i zrewolucjonizować technologię, by produkować wyroby o jedynym dopuszczalnym dla nowego właściciela standardzie - europejskim. Dokonaliśmy tego szybko, w zasadzie w latach 1994-95, ale cała ta rewolucja podniosła cenę produktów i był długi okres czasu, gdy ogromny zapas nie sprzedanych wyrobów zalegał magazyny w Kole. Rynek na szczęście przełamał się. Gdybyśmy wówczas nie wytrzymali nerwowo, to ceny zapewne wyglądałyby inaczej. Byliśmy prekursorami na rynku, jeśli idzie o ustawienie cen, marż, ich podziału między hurtownika i sklepy itd. Obecnie wszyscy z tych naszych doświadczeń w jakimś stopniu korzystają.

Rynek trzeba budować

A kiedy pojawiło się myślenie o marce?
Właśnie wtedy, gdy rynek się przełamywał. Chcieliśmy stworzyć nowy brand, bo KOŁO kojarzyło się nam ze starymi czasami. Wymyśliliśmy nawet nazwę Sanko - od Sanitecu i Koła, ale się zaraz okazało, że ona jest już przez kogoś zarejestrowana i nie bardzo można jej używać. A po drugie "sanko" znaczy w języku fińskim wiadro, używane do wody w saunie, czyli ma konotacje nie najciekawsze. W końcu ktoś poszedł po rozum do głowy i zwrócił uwagę na to, że marka KOŁO jest jednak rozpoznawana przez klientów. Wróciliśmy więc do punktu wyjścia i zaczęliśmy z tego robić brand, z którym się utożsamiamy i na który stawiamy. Chcemy tę markę nadal budować. Stawiamy na KOŁO jako na brand, który ma być w Polsce synonimem łazienki sensownej, funkcjonalnej i za rozsądną cenę.

KOŁO oznaczało początkowo tylko ceramikę, dziś jest to niemal kompletne wyposażenie łazienki. Wasze hasło brzmi: "KOŁO - łazienka z nowym obliczem"
Kiedy udało się nam zbudować strukturę handlową i logistykę, zaczęliśmy odbierać sygnały z rynku o zapotrzebowaniu nie tylko na ceramikę, ale też na kompletne wyposażenie łazienek. Zaczęliśmy się wówczas zastanawiać, jak zdyskontować swoją pozycję. Pierwszy krok to było wejście w akryl: kupiliśmy firmę Laminex w Mińsku Mazowieckim. Przy dużym zaangażowaniu byłych właścicieli, z których większość nadal pracuje w firmie, udało nam się wprowadzić wanny z akrylu na rynek.W połowie lat 90. nie było to wcale proste. Ci, którzy wchodzili z akrylem po nas, mieli łatwiejsze zadanie.

To trochę tak jak z ceramiką podwieszaną, pierwsi zaczęliście ją produkować w Polsce...
Zgadza się, był nawet czas, kiedy mieliśmy sto procent rynku w tym zakresie, co oczywiście już zostało zweryfikowane. I dobrze, że tak się stało, to normalna kolej rzeczy na rynku..

Dzisiaj jest pan szefem polskiej grupy Sanitecu i zarządza pan nie tylko marką KOŁO. Macie do czynienia także z innymi markami: jednymi tylko handlujecie, jak w przypadku Keramagu czy Albatrosa, inne - produkujecie, np. Koralle w Zakrzewiu. Jak udaje się panu tak umiejętnie nimi grać na rynku, by nie stwarzać wewnętrznej konkurencji?
Nasza koncepcja bazuje na jednym podstawowym brandzie - KOŁO i pełni on funkcję parasola. Pod nim funkcjonuje kilka innych brandów, które w Polsce są mniej znane, choć w Europie jest dokładnie na odwrót, zwłaszcza w segmencie luksusowym. Mając do dyspozycji potencjał Sanitecu, grzechem byłoby niezagospodarowanie go w Polsce. Nasza koncepcja marek składa się więc z marki KOŁO w segmencie podstawowym uzupełnianym w niższym segmencie przez brand Panda. W wyższym segmencie jest to: w ceramice marka Keramag, w kabinach Koralle i w wannach oraz kabinach z hydromasażem - Albatros. Kiedy Sanitec podliczył liczbę łącznie sprzedanych kabin i wanien, to okazało się, że mamy pierwsze miejsce w Europie. Oczywiście klasyfikacja samych kabin lub samych wanien wygląda inaczej, tym niemniej wierzymy, że nasze udziały będą stale się zwiększać, bo rynek rośnie tu szybko i wiele można zrobić - w skali wręcz europejskiej.

Od 1993 roku, czyli momentu kiedy Sanitec zdecydował się zainwestować w pierwszy zakład w Polsce minęło siedem lat. Dziś Sanitec Koło liczy sobie sześć zakładów, wspomaganych przez nowoczesną strukturę handlową i logistyczną. Skąd to tempo?
Myślę, że w normalnym, porządnym biznesie o powodzeniu decydują trzy rzeczy: koncept, konsekwencja oraz finansowanie. Grupa Sanitec, która zapewnia finansowanie, stawia też konsekwentnie na lokalny management: w Polsce na polski, w Niemczech na niemiecki itd. I to jest naszą przewagą nad innymi koncernami światowymi. Bo lokalny zarząd, jeżeli jest dobry, ma najlepsze pomysły działania na własnym rynku: będzie umiejętnie wykorzystywał potencjał koncernu i adaptował go do warunków lokalnych. Z tym, że Sanitec nie postawił na polską ekipę "w ciemno". Wciąż musieliśmy udowadniać, że coś potrafimy robić, że robimy to w sposób odpowiadający ich standardom. W końcu dopracowaliśmy się zaufania i wypływającej z niego samodzielności. Ale sama struktura koncernu przewidywała taką możliwość i myśmy z niej po prostu skorzystali.

Dla mnie znakiem tempa rozwoju Koła jest ostatnia inwestycja w Ozorkowie zrealizowana w niespełna pół roku.
Myśmy dość długo nad Ozorkowem myśleli i powiem, że jestem zadowolony z tempa realizacji, ale trochę mniej z tempa przemyśleń. Powinniśmy postawić tę fabrykę nieco wcześniej. Ale działa już, i w maju przyszłego roku, kiedy pracować będzie pełną parą, pokażemy ją naszym klientom.

Jak rozumiem skala zakładu i możliwości jego rozwoju oznaczają założenie, że rynek będzie się rozwijał?
Jeżeli nie wydarzą się jakieś wielkie nieszczęścia, to myślę, że tak. Skala potrzeb mieszkaniowych w Polsce, perspektywa wejścia do Unii Europejskiej oraz dotychczasowe tempo rozwoju gospodarki pozwalają wierzyć, że musi pojawić się zapotrzebowanie na wyroby łazienkowe większe, niż w tej chwili. Z drugiej strony musimy się liczyć z coraz silniejszą konkurencją. Ale uważamy, że potrafimy rozwijać się szybciej, niż inni Stawiamy też bardzo mocno na eksport: do Rosji, na Ukrainę, gdzie budujemy swoje struktury. Nasze zakłady w Polsce są w dużej mierze zorientowane na eksport. Myślę, że w tej chwili osiągnęliśmy ten etap rozwoju, że możemy poważnie o nim myśleć.

Koło jest liderem na rynku łazienek w Polsce. Na ile ta pozycja jest wynikiem przeniesienia pewnych wzorców z Grupy Sanitec, a na ile efektem ich weryfikacji czy też wypracowania nowych form działania?
Sanitec stworzył ogromne możliwości zorganizowania produkcji. Był i jest liderem jeśli chodzi o produkcję ceramiki, a w tej chwili także wanien i kabin prysznicowych. Zawsze był liderem jeśli chodzi o efektywność funkcjonowania, szczególnie w ceramice. To wszystko zostało nam dane. Natomiast wszystkie struktury handlowe, logistyka, marketing musiały być budowane pod polski rynek i tu nie było wzorców. Podobieństwa z Europą dopiero teraz pojawiają się w sposób widoczny. Parę lat temu nie było to oczywiste i gdybyśmy próbowali kopiować zachodnie sposoby, to by nas po prostu nie było.

A jakie są koszty bycia liderem?
Sanitec wszedł na polski rynek jako inwestor - teraz to widać - trochę za późno, ale jeszcze w dobrym momencie. Udało się nam szybko zamortyzować główne koszty inwestycyjne. W tej chwili na pewno każdy nowo wchodzący do Polski inwestor ma wyższe koszty, ale z drugiej strony można o wiele łatwiej kopiować istniejące rozwiązania. Sanitec ocenia swoje inwestycje w Polsce jako jedne z najbardziej udanych w koncernie, ze względu na to, że poszło to szybciej i dalej niż zamierzano, a koszty inwestycji są spłacane dużo szybciej, niż zakładano. A koszty bycia liderem? Są dużo niższe niż koszty bycia drugim lub trzecim, dlatego wszyscy biją się o pierwsze miejsce.

Koło w Pana osobie jest także jednym z inicjatorów Stowarzyszenia "Łazienka 2001". Jak Pan ocenia jego pierwszy okres działania?
Mieliśmy dosyć długi rozbieg, ale myślę, że się udało. Udało się, bo postawiliśmy na otwartą formułę; zapraszamy wszystkich, którzy są producentami wyrobów wyposażenia łazienki. Cel jest jasny: budowa i cywilizowanie rynku. Stowarzyszenie ma już pewne osiągnięcia na tym polu. Wielu producentów dojrzało już bowiem do tego, by w sposób świadomy kształtować zachowania i obyczaje na rynku. W wyniku działań Stowarzyszenia uszczegóławia się formuła branżowych targów poznańskich, ich częstotliwość i termin. Pojawią się nowe targi łazienkowe w Warszawie, (nastawione bardziej na klientów końcowych). Będą one organizowane również w cyklu dwuletnim, na przemian z Poznaniem. Intensywniej działamy w obszarze standaryzacji i certyfikacji wyrobów, co leży w interesie producentów i konsumentów. Proces przygotowania norm przed wejściem do Unii nabrał tempa i chcemy w tym procesie uczestniczyć. aby wpływać tak na kształt przepisów, jak i kosztów certyfikacji. Kolejna sprawa to badania rynku - chcemy wiedzieć, jak wspólnie działać, by ten rynek właściwie kształtować.

Dziękuję za rozmowę.
Z Markiem Kukuryką, prezesem Sanitec Koło, rozmawiał Jarosław Żukowski


INFOLINIA   0 801 17 17 17
EnglishČeskySlovenščinaРусскийБългарскиRomânăMagyar
© 2008 Sanitec KOŁO Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone
regulamin i polityka prywatności